
„Nigdy dość” Judith Grisel. Recenzja
„Nigdy dość” Judith Grisel. „Mózg a uzależnienia„. Alkohol, narkotyki, leki, papierosy. Wiemy, że są złe, niezdrowe i rujnują życie. A jednak po nie sięgamy. Dlaczego?
Książka neurobiolożki Judith Grisel to fascynująca odpowiedź na to pytanie. Pani Grisel wie, o czym pisze. I to podwójnie. Jest neuronaukowcem, biologiem i uznaną specjalistką od nałogów. Ale to nie wszystko. Judith Grisel o uzależnieniu wie coś, czego nie pozna żaden, nawet najbardziej skrupulatny naukowiec. Siłę i przewrotność nałogów zna z autopsji.
Choć dziś od kilkudziesięciu lat jest całkowitą abstynentką, ma w swojej historii długi epizod alkoholizmu i narkomanii. Sama otwarcie przyznaje, że sięgnęła dna.
Judith Grisel „Nigdy dość”
[…] uczucia potrafią być tak cholernie nieprzyjemne. Jak miło jest zwyczajnie dryfować w wiecznym półmroku, jakby ponad grzęzawiskiem udręki, która niezmiennie towarzyszy świadomości. W każdym razie dzięki tym substancjom praca staje się znośna, nieprzyjemności są mniej irytujące, można jakoś znieść brzydotę, ból i śmierć.
„Nigdy dość” Judith Grisel – w skrócie
- Autor: Judith Grisel
- Wydawnictwo: REBIS
- Data wydania polskiego: 2019
- Data wydania oryginału: 2019
- Tłumaczenie: Katarzyna Karłowska
- Grafiki: brak
- Liczba stron: 270
- Moja ocena: 8/10. To bardzo dobra książka. Łączy osobistą historię autorki i mnóstwo wnikliwej wiedzy na temat funkcjonowania mózgu pod wpływem substancji psychoaktywnych. Plus świetny, żywy, przystępny styl.
Kilka słów o autorce
Ogromną siłą tej książki jest osobista historia jej autorki. Po raz pierwszy upiła się w wieku trzynastu lat. Do 22 roku życia nieprzerwanie kroczyła po równi pochyłej.
Judith Grisel „Nigdy dość”
Zmieniony stan świadomości za każdym razem wydawał mi się radyklaną poprawą w porównaniu z szarym i nudnym życiem, w którym stale trzeba się było czemuś podporządkowywać.
Alkohol był jedynie początkiem. Liceum i college spędziła na imprezach alkoholowo-narkotycznych. Paliła marihuanę, eksperymentowała z psychodelikami, przyjmowała metakwalon i wstrzykiwała sobie kokainę. Straciła kontakt z rodziną, żyła wraz z innymi uzależnionymi na marginesie społeczeństwa.
We wstępie książki Judith Grisel opisuje moment zwrotny, który pozwolił zmienić kierunek życia, który jak sama przyznaje prowadził jedynie do śmierci. Pewien diller dał zły pakunek jej i koledze od ćpania. Zamiast standardowej porcji do rąk Judith trafiło ogromnie dużo prochów. W czasie narkotykowej imprezy, którą sobie zaraz urządzili, kolega podsumował „dla nas kokainy nie będzie nigdy dość”. Ta czarna wizja zmieniła spojrzenie Judith na narkotyki, które od dawna nie były już źródłem przyjemności, ale upiorną koniecznością. Tak rozpoczęła się jej droga, ku trzeźwości.
Zaakceptować zwyczajność
Judith Grisel „Nigdy dość”
Jakieś pół roku później – raczej dzięki serii zdarzeń niż autorefleksji czy sile charakteru – po raz pierwszy od lat byłam „czysta” i trzeźwa, więc nie tak odrętwiała. I dlatego zrozumiałam, że muszę wybrać między życiem a śmiercią.
Wróciła na studia. Wybrała psychobiologię, by móc zgłębić neurobiologiczne podstawy uzależnień. To jeszcze nie był „happy end”. Skończenie studiów zajęło jej siedem lat. Kolejne siedem przeznaczyła na robienie doktoratu. Nie znalazła, jak tego pragnęła, rozwiązania problemu uzależnień. Ta sprawa przerasta nie tylko ją, ale także kolejne pokolenie naukowców, lekarzy i terapeutów.
Judith Grisel „Nigdy dość”
Ostatecznie do uzależnienia może wieść tyle samo dróg, ile jest osób uzależnionych, ale istnieją ogólne zasady funkcjonowania mózgu które leżą u podstaw kompulsywnego używania substancji psychoaktywnych.
Napisałam tę książkę, by podzielić się swoją wiedzą o tych zasadach i rzucić światło na biologiczną ślepą uliczkę: przejście od używania danej substancji do uzależnienia, czyli do stanu, w którym substancji nie ma się „nigdy dość”, co wynika z zasadniczo nieskończonej zdolności mózgu uczenia się i adaptowania.
I tak to, co wcześniej było normalnym stanem przerywanym sporadycznymi okresami odurzenia, nieubłaganie przeobraża się w stan desperacji tylko czasowo przytłumionej przez daną substancję.
Nigdy dość. I już zawsze za mało
Nasz mózg ma naturalną umiejętność wprowadzania nas w różne stany:
- maksymalnego pobudzenia i skupienia
- motywacji i pragnienia
- erotycznej ekscytacji
- błogiego spokoju
- poczucia jedności z innymi i z całym światem
- maksymalnego relaksu
- przekonania o własnej mocy, sile i sprawczości
- zachwytu nad Absolutem i własną Głębią
Mamy to wszystko w sobie i raz na jakiś czas tego doświadczamy. To zrozumiałe, że szukamy takich emocji. Są świetne, więc chcemy ich więcej i więcej.
Problem polega na tym, że substancje uzależniające wywołują te stany „na kredyt”. Hakują nasze własne systemy doznań. Pomnażają w nieskończoność któreś z powyższych uczuć. Ale…
W ostateczności zostawiają z niczym. Po jakimś czasie uzależniony potrzebuje ich już nie po to, by czuć coś wspaniałego, ale żeby nie czuć się beznadziejnie.
Judith Grisel „Nigdy dość”
Po około trzydziestu latach prowadzenia badań naukowych, wspartych bardzo silną motywacją, powiedziałabym dzisiaj, że istnieją cztery główne powody, dla których ludzie tacy jak ja się uzależniają. […] Te cztery są następujące: odziedziczone predyspozycje biologiczne, potężne i częste ekspozycje na substancje, ekspozycje w czasie dojrzewania oraz otoczenie służące jako katalizator.
Coraz szerszy wachlarz używek
Książka Judith Grisel to bardzo uporządkowany, a jednocześnie ciekawy przegląd współczesnej wiedzy o nałogach. W tle autorka snuje swoją własną opowieść, a także przywołuje historie znajomych narkomanów. Zazwyczaj tragiczne historie.
„Nigdy dość” to nade wszystko porządna porcja usystematyzowanej wiedzy o substancjach uzależniających. Kolejne rozdziały przedstawiają mechanizmy uzależnienia, statystyki i subiektywne odczucia towarzyszące zażywaniu poszczególnych substancji. Są to:
- Marihuana i syntetyczne endokanabidoidy
- Opiaty, czyli heroina, fentanyl, oksykodon, a także tramadol i kodeina
- Alkohol
- Środki uspokajające, jak barbiturany i benzodiazepiny
- Stymulanty: amfetamina, metamfetamina, kokaina, MDMA (ecstasy), a także kofeina i nikotyna
- Psychodeliki: LSD, meskalina, DMT i psylocybina
- Syntetyczne narkotyki: MCAT, MDPV, fenytylina, fencyklidyna (PCP, anielski pył), ketamina (witamina K, KitKat), GHB
- Tzw. dopalacze
- Narkotyki rytualne z roślin: szałwia wieszcza, ayahuasca
Judith Grisel „Nigdy dość”
Z powodu ogromnej zdolności adaptacyjnej mózgu osoba, która regularnie przyjmuje narkotyki, nie jest w stanie doznać odurzenia, a wywołany przez to potężny głód kolejnych dawek przyczynia się jedynie do odsunięcia objawów odstawienia.
Niezaspokojone potrzeby
Marihuana, opiaty, alkohol, środki uspokajające, stymulanty, psychodeliki, a do tego kofeina i nikotyna. Uzależnienia czyhają na nas na każdym kroku.
Z jednej strony trzeba uznać, że uzależnionych jest dużo więcej ludzi, niż chcielibyśmy przyznać. Z drugiej, coraz wyraźniej widać, że nałóg, to problem społeczny. Osoba uzależniona pada ofiarą skłonności genetycznej, wczesnej ekspozycji, oraz kontekstu społecznego. Słabość charakteru, czy moralna wina to nie są kategorie, które cokolwiek tłumaczą. A na pewno nie pomagają uzależnionym wyjść z nałogu.
Głos Judith Grisel jest bardzo wyważony. Autorka nie wybiela osób uzależnionych (w tym siebie). Czarno na białym i bez owijania w bawełnę opisuje, jak wielkie spustoszenie nałóg robi w życiu człowieka. Z drugiej strony szuka odpowiedzi na pytanie: nie wszyscy się uzależniają, ale wszyscy uzależnieni to osoby, które uciekają od swojego własnego życia. Dlaczego?
Judith Grisel „Nigdy dość”
Szkoda, że kiedy byłam młoda, zamiast lekcji, jak unikać błędów i cierpienia, nie usłyszałam od nikogo, że one są ceną za to, że się żyje, bo myślę, że to mogłoby mi pomóc. Nie mam oczywiście pewności, ale zastanawiam się, czy moja droga życiowa nie potoczyłaby się inaczej, gdybym miała szansę zmierzyć się z kwestiami egzystencjalnymi przy wsparciu jakichś mądrych, empatycznych ludzi będących wzorami do naśladowania.
Jako społeczeństwo cierpimy na brak głębi – jak zauważają ci, którzy pomogli mi wyjść z uzależnienia. A głębię znajduje się najbardziej naturalnie w uczciwych więziach.
Uratować może tylko bliskość
Judith Grisel miała bardzo dużo pecha, że wpadła w nałóg. Ale miała też dużo szczęścia. Szacuje się, że zaledwie 10 proc. osób jest w stanie wyjść na dobre z uzależnienia (a właściwie przestać używać, bo uzależnieni zostają do końca życia). Co więcej, Judith zdołała zdobyć bardzo dobre wykształcenie, założyć rodzinę i znaleźć dobre powody, by żyć „na trzeźwo”. Według niej samej największą rolę w tym sukcesie odegrały więzi społeczne:
Judith Grisel „Nigdy dość”
Agenci federalni, zgony przyjaciół, wydalenia i eksmisje, całkowita izolacja ani żadna z niezliczonych innych tragedii nie wystarczyły, by popchnąć mnie ku zmianie; pomogła mi w tym miłość i więź.
To może być pointa dla każdego, nie tylko osób uzależnionych. Prawie każdy z nas z czymś się zmaga, coś chce zmienić, czegoś pozbyć. Siły i inspiracji można szukać w wierze, etyce albo instynkcie samozachowawczym. Albo, jak sugeruje Judith Grisel, w bliskości z ludźmi oraz płynącym z tego głębi i sensie.
Brak komentarzy