
#020 Towarzyski jak Mózg. Dlaczego samotność boli?
Dlaczego samotność boli? Dlaczego potrzebujemy otaczać się gęstą siecią relacji społecznych? Na czym polega życie towarzyskie mózgu? Czy on naprawdę potrzebuje tak dużo kontaktu z innymi? Po co nam inni ludzie w życiu? Czy bez nich nie byłoby łatwiej, spokojniej i bezpieczniej?
Niewątpliwie lubię o tym mówić i pisać. Ten temat zajmuje mnie już dobrych kilka lat. Zaczęło się od fascynacji neuronauką społeczną. Przekształciło w projekt pisania książki o nieoczywistej skłonności mózgu do zajmowania się… innymi mózgami.
„Życie Towarzyskie Mózgu” już w księgarniach, a teraz czas na promocję. W tym odcinku Podcastu o Mózgu odpowiadam na kilka pytań, które rodzą się prawdopodobnie w głowach potencjalnych czytelników:
O czym jest ta książka? Czy to pozycja dla mnie? I co właściwie ma mózg do relacji społecznych i bliskości?
Myślę, że to jest temat bardzo na czasie. Choć nie łatwo namawiać do budowania bliskich relacji w świecie, gdy ze względu bezpieczeństwa lepiej jednak ograniczać ilość bezpośrednich kontaktów…
Dlaczego napisałam „Życie towarzyskie mózgu”?
Powiedzmy, że jest rok 2017, 2018. Wszyscy biegają wokół swoich spraw i ja również. Zajmuję się różnymi tematami pod zbiorczym hasłem „Jak dobrze i zdrowo żyć?”.
Piszę teksty, robię researche, przygotowuję materiały. Na topie są takie hasła jak zdrowe odżywianie – to już tak pewnie z trzecią dekadę. Druga sprawa to obowiązkowo aktywność fizyczna. No i zgadzamy się nadal, co do tych dwóch kwestii, prawda? Czyli mamy to: podstawa zdrowia i szczęścia to zdrowe jedzenie i sport. A w dalszej kolejności, to już kogo zapytać to różnie odpowie. Niektórzy idą w mindfulness, minimalizm, samorozwój. Inni wolą wersję dla ultrasów, czyli crossfit, biegi ultra, triatlony i te sprawy. Jest też zawsze stara dobra gwardia tych, co tyrają jak wół i odreagowują imprezami, podróżami i takim hedonizmem, na który kogo stać. Work hard, party harder – wiadomo.
Długo obserwuję i analizuję sobie te trendy. I rzuca mi się w oczy jedna ważna rzecz, która chyba trochę umyka uwadze innych. Widzę, że to naprawdę nie jest wszystko, o co w życiu chodzi. Że czegoś brakuje w tych skąd inąd pociągających przepisach na dobre i szczęśliwe życie. I nie to, że ja sama z siebie taka mądra jestem. Po prostu przy okazji różnych researchów wyskakują mi doniesienia, że dla zdrowia i szczęścia konieczne, niezbędne, wręcz podstawowe są dobre kontakty społeczne.
Samotność, lockdown, izolacja i turbomotywacja
W końcu przyszedł szalony 2020 rok i wymuszona izolacja. No takiego obrotu sprawy nie przewidziałam. Nikt nie przewidział. Ale u mnie było tak: od ponad roku siedziałam w temacie budowania sieci społecznej i pielęgnowania relacji, a tu świat nagle zamiera. W mediach robi się gorąco od lamentu: „samotność, izolacja i związane z nimi problemy”. Nagle ludzie orientują się, że brakuje im innych ludzi. I nagle uścisk dłoni, uśmiech drugiego człowieka, spotkanie twarzą w twarz robi się towarem luksusowym.
Niesamowicie mnie to zmotywowało do skończenia książki. Od początku chciałam ludziom sprzedać tę całą wiedzę, że”
- nikt nie jest samotną wyspą,
- mózgi najlepiej pracują jak są otoczone innymi życzliwymi mózgami
- pozytywne kontakty z innymi są niezbędne dla zdrowia
- potrzebujemy ludzi jak kania dżdżu
- niechciana samotność i izolacja jest w tej samej kategorii, co palenie papierosów, otyłość, czy przewlekły stres. Po prostu niezdrowa
Bardzo chciałam o tym wszystkim opowiedzieć, ale jak wybuchła pandemia i pozamykano nas w domu, to już wiedziałam, że nie tylko chcę, że po prostu muszę.
I zrobiłam to!

„Życie towarzyskie mózgu” w księgarniach
27 stycznia 2021 roku to data premiery książki. Od tego dnia „Życie Towarzyskie Mózgu” jest w księgarniach i mam nadzieję, że z każdym dniem w kolejnych domach, torbach i plecakach czytelników. Bo tak, naprawdę uważam, że wszyscy powinni ją przeczytać. Żeby po prostu wiedzieć, co tak naprawdę jest najważniejsze w życiu.
Książka składa się z 21 rozdziałów. W każdym rozdziale pochylam się nad jednym z pozytywnych aspektów bycia z ludźmi. Warto otaczać się bliskimi osobami, bo to sprzyja zdrowiu, sprawia, że jesteśmy szczęśliwsi i żyjemy dłużej. To oczywiście podstawa. Ale nie koniec. Bo relacje z innymi mają wiele odsłon. Można to na przykład prześledzić na linii czasu od urodzenia do śmierci. Przyjrzyjmy się.
Samotność szkodzi w dzieciństwie
W dzieciństwie od kontaktu z najbliższymi zależy nasz cały dobrostan. Dla noworodka inni ludzie to po prostu kwestia życia i śmierci. Potem w przedszkolu i szkole kontakty społeczne są niezbędne dla dobrego rozwoju maluchów – zarówno do rozwoju ruchowego, emocjonalnego, jak i intelektualnego. Dzieci uczą się od siebie nawzajem i od nauczycieli. To jak dobrze są zintegrowane z rówieśnikami koreluje z dobrym życiem w dorosłości. Natomiast nastolatkom relacje z innymi nastolatkami pomagają ukształtować własną tożsamość i znaleźć miejsce w społeczeństwie.
Dorosłym samotność uprzykrza życie
Dorosły człowiek jest już bardziej samodzielny, ale nadal potrzebuje rodziny i przyjaciół. Pewnie, może żyć w pojedynkę, może unikać towarzystwa, ale tak całkiem całkiem sam, to egzystować nie może. Po prostu nie tak zostaliśmy stworzeni przez Matkę Naturę. Samotność boli.
Seniorzy, unikajcie samotności!
Samotność boli na każdym etapie życia. Ale w czwartej ćwiartce życia jest już totalnie dojmująca. I tu również nauka dowodzi, że najlepiej mają się tacy seniorzy, którzy do końca życia są dobrze zintegrowani ze swoimi społecznościami. Spotykają się z rodziną, pielęgnują przyjaźnie, są otwarci na kontakty towarzyskie i innych ludzi. No ale nie staniesz się towarzyskim staruszkiem, jeśli przez całe wcześniejsze życie jesteś zamkniętym odludkiem. Więc zacznij pielęgnować swoją sieć relacji już dziś. Czy zamierzasz przeczytać książkę czy nie.
Tak tak koniecznie trzeba o tym WIECEJ mówić!też dlatego że część ludzi czująca się źle mimo różnych działań podejmowanych w kierunku poprawy swojego dobrostanu nie wpadnie sama z siebie na ten pomysł że właśnie te relacje są NIEZBEDNYM brakującym klockiem a nie kawałkiem,,dla chętnych”